Żołnierzom walczącym za Bugiem
Wiersz Andrzeja Trzebińskiego
ŻOŁNIERZOM WALCZĄCYM ZA BUGIEM
Rozsadź krwią
granice zbyt małe.
Podłóż krew – purpurowy dynamit,
Później lont
zapal pieśnią i szałem –
Krew rozsadzi najtwardszy granit.
Kiedy hełm nakładasz - słyszysz
w skroniach wciąż krew eksploduje.
Kiedy idziesz lasem w szum, ciszę,
w piersi serca eksplozje czujesz.
Rzuć serce i życie jak granat.
Rozsadź skamieniałość świata.
Tak w śpiewie żywej krwi i w eksplozjach serc
w historię trzeba biec
jak w atak.
Kiedy karabin niesiesz – czujesz,
jak zamek, lufa w rytm ramienia
pulsuje
w srebrną grę się zmienia
w srebrnych poślizgnięć marsz.
Srebro w księżycu się przelewa.
Karabin maszeruje – zielony księżyc maszeruje –
kolegi w księżycu twarz...
Zielono
i dwa, trzy, cztery...
lewa –
Czujesz:
ten rytm ma wejść w krew batalionom
Rytm za pieśń.
Batalion –
nie śpiewać!
Koledzy –
ideą wielką związani w żywy mur,
żołnierze czarni jak śmierć i jak krew purpurowi
dość złego losu i zastygłego świata.
Wbrew losowi
idzie nasz uderzeniowy szturm.
Zatarg - ?
Więc niech będzie z losem zatarg.
Żołnierze
nie buławę, lecz ideę każdy niesie w tornistrze
Nurt dziejów – to prądy naszej krwi.
Więc nie lęk,
Kiedy prądy purpurowe rwą wciąż bystrzej,
więc nie łzy
więc nie jęk
ma nas żegnać.
Podejmujemy los – niech krwią nurtują dzieje
krew zwiąże nas z historią, jak najcenniejszy sznur.
Żołnierze wierzący w krew –
niech
krew
się leje.
W historię trzeba zrywać się
jak w szturm.










